Malować - to żyć

rozmowa z Januszem Tyrpakiem

 

Moja przygoda z malarstwem Tyrpaka zaczęła się w Galerii Luna na Amager.

O jego wernisażu dowiedziałam się przypadkiem, a o nim samym słyszałam trochę od moich znajomych.

Janusz okazał się miłym i serdecznym człowiekiem. Każdego gościa przekraczającego progi Galerii witał z wielką radością i ciepłym młodzieńczym uśmiechem. Na moje pytanie dlaczego właśnie ten dzień wybrał na otwarcie wystawy, okazało się, że w tak niebanalny sposób chciał obchodzić swoje czterdzieste urodziny.

Jego prace wywarły na mnie nieopisane wrażenie, a w szczególności koncepcja i technika malarska portretów znanych w Danii ludzi świata kultury i sztuki. W zgiełku i ścisku, jaki panował trudno było o czymkolwiek porozmawiać, umówiliśmy się na inny dzień. Ze staropolską gościnnością przywitał mnie w drzwiach swojej pracowni. Zaraz na stole pojawiła się dobra mocna kawa robiona po polsku, bo innej, jak sam mówi, nie uznaje. Pomału zaczęła się toczyć nasza wieczorna rozmowa.

Do Kopenhagi przyjechał zaraz po ukończeniu Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Młody pełen zapału nieznający języka przeżywał radość i rozczarowanie, niepewność i nadzieję, lecz to, że mógł malować było jego lekarstwem na niełatwe emigracyjne życie. Dzięki wrodzonej pasji twórczej spod jego ręki wyszło już setki a może i tysiące prac. Preferuje malarstwo figuratywne w różnych formach i układach plastycznych. Jest malarzem, który ciągle poszukuje nowych możliwości wyrazu swoich przeżyć i obserwacji świata i ludzi. W okresie studiów dużo czasu poświęcał grafice i zajmował się fotografiką artystyczną, ale to z czasem zaniechał. Swoje obrazy wystawiał w wielu galeriach i muzeach na całym świecie. Oprócz Polski i Skandynawii należy tu wymienić takie kraje, jak Grecja, Niemcy, Francja, Wielka Brytania, Włochy, Hiszpania, Węgry, Ukraina, Czechy, Słowacja, Bułgaria, Egypt, Indie, Brazylia, Japonia, Chiny i kraje Półwyspu Bałkańskiego. Jego przeogromna aktywość malarska i wystawowa świadczy o nieustannej próbie kontaktu a raczej dialogu z publicznością, "bo wtedy przed artystą otwiera się nowy świat, świat słowa" - mówi Tyrpak. Pomysł serii portretów znanych i popularnych w Danii ludzi powstał podczas rozmowy Janusza z właścicielem Galerii Blidah. "Pozytywna reakcja wielu osób, do których się zwróciliśmy oraz to, że sam jestem twórcą sprawiło, że czułem się partnerem w tym całym procesie. Dlatego nie przeżywałem stanów szalonej radości czy upojenia w związku ze spotkaniem się z popularnym aktorem czy piosenkarzem. Nie powiem, było takie uczucie "wow", że będę miał życiową szansę obcowania z tymi ludźmi i poznania ich nieco bliżej. Jednak tworząc tą kolekcję obrazów, nie miałem ochoty robić portretu ogólnie znanego dla wszystkich. Chciałem podejść do tego bardziej od strony prywatnej. Nie bawić się w psychologię, żeby ktoś mi potem powiedział czy mi się to udało czy nie. Po prostu, to miał być czysty portret z dużymi akcentami w tle czy kompozycją, gdzie próbuję ukazać pierwszy moment spotkania z tym człowiekiem i dopełniając jak gdyby historię, kończę na stronie prywatnej. Podczas tych spotkań robiłem rysunki i notowałem pewne rzeczy i tym sposobem zrodziły się dwa portrety, wizualny i dziennikarski. Tworząc te prace chciałem sprowokować siebie i zaprezentować innym, jak można też jeszcze portretować." Malarstwo Tyrpaka w dużym stopniu ma tendencje perspektywiczne, czasami nawet wyprzedzające możliwości odbioru dzisiejszego widza. W swoje obrazy Janusz wkomponowuje elementy fotografiki i komputera, a jednocześnie z niesamowitą lekkością zachowuje ich malarski charakter.

Janusz Tyrpak tworząc dzisiaj, tworzy dzieło jutra.

Elżbieta Dobosz

 

<<<