Przezylismy pieklo w amerykanskim wiezieniu.

 

Mieszkamy w Chicago od ponad 2 lat. Jechalismy 1 sierpnia pociagiem z Chicago do stanu Nowy Jork . Tam chcielismy pracowac jako wolontariusze na rzecz uratowanych z rzezni zwierzat. W stanie Pensylwania w wagonie pojawil sie Patrol Graniczny. Zazadal naszych dokumentow. Sprawdzono, ze jestemy nielegalnie w Usa. W tym momencie zaczelo sie nasze pieklo....

 

To co przeszlismy jest trudne do opisania. Ponad 3 tygodnie pobytu w amerykanskich wiezieniach na terenie stanu Pensylwania tylko za to , ze jestemy nielegalnie. To , ze placilismy amerykanskie podatki co roku nie mialo zadnego znaczenia.

 

Wielokrotnie skuwani w kajdany. Pierwszy raz w zyciu mielismy kajdany na rekach, brzuchu, nogach.

 

Czulismy sie jak ludzie skazani za jakies ciezkie przestepstwo. A my mielismy tylko "sprawe administracyjna" nie mielismy zadnej sprawy karnej. W zyciu nie popelnilismy zadnego przestepstwa. Traktowano nas zgola odwrotnie jak ciezkich przestepcow. Gdy bylismy w pierwszym wiezieniu w gabinecie lekarskim przykuwano nam lancuchami nogi do podlogi.

 

Mowiono nam , ze nie bedziemy zamknieci z przestepcami tylko z nielegalnymi imigrantami. Okazalo sie inaczej. Zamknieci bylismy z ludzmi ktorzy dopuszczali sie najrozniejszych przestepstw. Zaczynajac od jazdy w stanie nietrzezwym a konczac na kradziezy samochodow i handlu narkotykami. To co tam przezylismy bylo strasznym przezyciem, ktore bedziemy pamietac do konca zycia. Sprawa pobytu w wiezieniu, relacje miedzy odsadzonymi - to osobna historia, ktora mogla by byc trescia nie jednego sensacyjnego filmu.

 

W Usa, podobnie jak w Polsce zajmowalismy sie ochrona zwierzat, pomoca poszkodowanym przez ludzi zwierzetom. W chwili obecnej posiadamy kota, ktory zostal wyrzucony z pedzacego samochodu wprost na autostrade oraz psa pitt bula ktory byl bardzo zle traktowany, byc moze byl uzywany do walk.

 

Po ponad 3 tygodniach po rozprawie zostalismy wypuszczenia za kaucja, mamy okolo miesiaca na opuszczenie USA. Swiat zawalil nam sie jednego dnia. Mamy dobrowolnie opuscic USA. Nasze dotychczasowe zycie leglo w gruzach. Zylismy tu spokojne- pracujac, uczac sie, placac co roku podatki.

 

W chwili obecnej jestesmy pozbawieni czegokolwiek. Boimy sie przyszlosci, jestesmy zrujnowani psychicznie, nie mamy pieniedzy, wprost przeciwnie posiadamy tylko dlugi do splacenia spowodowane wynajeciem prawnikow itd.

 

O tym wszystkim chetnie opowiemy aby nasz przyklad byl przestroga dla innych aby w miare stabilne zycie jednego dnia nie stalo sie koszmarem.

 

Chcielibysmy wyemigrowac do Kopenhagi (Dania) i sprobowac na nowo ulozyc sobie zycie .

 

Jesli ktos chcialby nam pomoc znalezc prace w Kopenhadze lub udzielic innego wsparcia bedizemy bardzo wdzieczni.

 

Jesli ktos bedzie chcial wesprzec nas bedziemy bardzo wdzieczni za wszelka pomoc.

 

z powazaniem

Filip Barche

Marta Nitecka

 

barche@interia.pl

 

ps. Mozemy oddzwonic na stacjonarny telefon w Danii.

 

 

<<<